W ostatni piątek miałam okazję uczestniczyć w #urodzinymaybelline, które dla zaproszonych gości miały formę warsztatów makijażowych i prezentacji nowości na 2015 rok. W nowych propozycjach marki będziemy mogły znaleźć między innymi nową mascarę z silikonową szczoteczką wygiętą w łuk i specjalne mascary do brwi (w aż trzech odcieniach). Jako, że jestem wielką fanką kosmetyków ujarzmiających i podkreślających brwi, cieszę się, że będę mogła przetestować je na sobie. 


Same warsztaty nie miały jednak charakteru edukacyjnego, natomiast makijażyści Maybelline bardzo profesjonalnie zajęli się każdą z zaproszonych osób, wykonując przeróżne makijaże - od klasycznych smoky eyes, czy kresek, po niezwykle odważne propozycje wprost z wybiegów. Ja oczywiście zgodziłam się na coś mocniejszego i bardziej śmiałego, korzystając z okazji, że ktoś zrobi to profesjonalnie za mnie :) Jestem bardzo ciekawa, czy Wam również spodoba się mój makeup, dajcie znać!
















Uwielbiam ten moment, kiedy natura budzi się do życia, dnie są coraz dłuższe, a słonecznych dni nie muszę liczyć na palcach jednej ręki. Jedyna kwestia, która mnie obecnie martwi to mój brak ogrodu lub chociaż balkonu, który mogłabym zaaranżować tak, by cieszyć się choć odrobiną zieleni. Póki nie uda mi się znaleźć mieszkania z taką właśnie przestrzenią, zadowalam się swoimi inspiracjami wymarzonych ogrodów, tarasów i balkonów. Mam nadzieję, że i Wam przypadną do gustu ;)




Ostatnimi czasy coraz częściej zauważam na swojej skórze symptomy, które jeszcze 3 lata temu niemal mnie nie dotyczyły. Nie wiem czy to "magia" przekroczenia 25 roku życia, czy może całodzienne przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach i funkcjonowanie w dużym mieście, lecz moja skóra ostatnio domaga się coraz to silniejszej pielęgnacji i nawilżenia. Postawiłam więc na cotygodniową, nocną domową kurację polegającą na wieczornym lekkim peelingu enzymatycznym i nałożeniu uspokajającej maseczki orzeźwiającej Sensai Performance Cellular Mask, nakładanej tuż przed snem. Nie przedłużając więc, zapraszam Was jak zawsze na moją listę plusów i minusów tego produktu.

Plusy:
- odświeża i nawilża
- sprawia, że skóra jest bardzo gładka
- dobrze koi podrażnioną twarz
- rozświetla i rozjaśnia cerę
- nie zapycha porów


Minusy:
- jest w mojej opinii po prostu za droga
- nie widzę efektu "obudzenia" skóry, gdy nakładam ją rano, jak zaleca producent. Wtedy działa jak mocniejszy krem
- mam wrażenie, że moja skóra jest wręcz uzależniona od tego produktu. To minus, bo ciężko będzie mi znaleźć tańsze zastępstwo ;)













Przepis na ciasteczka "pieguski" z kawałkami czekolady to jeden z moich ulubionych! Cookies'y są łatwiejsze, niż Wam zapewne się wydaje. Piekę je jak tylko mam czas, bo dość długo mogą sobie swobodnie leżeć w moim salonie, są świetnym poczęstunkiem dla niezapowiedzianych gości i oczywiście...cudownie smakują do mojej sobotniej, porannej kawy :) Tak, ten ostatni to chyba najważniejszy z argumentów przemawiających za tym przepisem na ciasteczka. Mam nadzieję, że Wam również przypadnie on do gustu, zapraszam:


Składniki:
1 kostka miękkiego masła
3/4 szklanki cukru
1 jajko
2,5 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 łyżeczka sody
150 g gorzkiej czekolady pokrojonej w kosteczkę lub czekoladowch groszków


Sposób przygotowania:
1. Masło/margarynę utrzeć z cukrem na puszystą masę w dużej misce. Dodać cukier i sodę.
2. Dodać jajko i wanilię i wymieszać ponownie, aż masa będzie gładka.  Do utartej masy dodać mąkę, 
3. Wymieszać, aż całość się połączy.  Dodać groszki czekoladowe i wymieszać.  Ciasto uformować w kulę, zawinąć w folię i schłodzić w lodówce. 
4. Uformować kulki i układać na przygotowanej blasze w odstępach 4 cm (rosną podczas pieczenia). Na koniec porcje ciasta lekko spłaszczyć na grubość ok. 5 mm.
5. Piec ok. 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni, do uzyskania złotego koloru.